Prosty sposób na przedłużenie życia czarnym ubraniom.

Mam w swojej szafie ukochane czarne rurki firmy Roxy. Są idealnej długości, uszyte z grubego dżinsu i przez cztery lata regularnego noszenia nie straciły fasonu. Są też super wygodne. Ale niestety, z racji tego, że są czarne, to w końcu zblakły i w zeszłym roku nadawały się już tylko do noszenia po domu albo do prac w ogrodzie. Zaczęłam się już nawet rozglądać za nowymi czarnymi rurkami ale fakt, że moje ukochane były w tak dobrym stanie ogólnym (poza wyblakłym kolorem) powodował, że nie mogłam odżałować ich straty. I tak któregoś dnia zaczęłam googlować hasło ‚farby do odzieży do użytku domowego’ i natknęłam się na niemiecką farbę Simplicol.

Po przeczytaniu dziesiątek pozytywnych recenzji na blogach i przejrzeniu równie wielkiej liczby zdjęć ‚przed i po’ w Google Grafice, postanowiłam zakupić rzeczoną farbę i spróbować odświeżyć kolor swoich ukochanych spodni. Nie miałam w zasadzie nic do stracenia a efekt jaki uzyskałam przeszedł moje najśmielsze oczekiwania – spodnie po farbowaniu miały głębszy odcień czerni niż w dniu kiedy je kupiłam.

W ciągu ostatniego roku zużyłam dobrych kilka opakowań tej farby i za każdym razem byłam zadowolona z efektów. Poleciłam farbę wszystkim swoim koleżankom w realu a dzisiaj chciałabym polecić ją i Wam.

Farbę stosuje się do farbowaniu ubrań wykonanych w co najmniej 50% z włókien naturalnych. Wyjątkiem jest jedwab – ubrań uszytych w 100% z jedwabiu farba nie chwyci w ogóle. Podobnie ma się sprawa z ubraniami wykonanymi w całości z włókien syntetycznych – poliestru czy nylonu – wyjmiemy je po farbowaniu z pralki w niezmienionym odcieniu wyjściowym. Niemniej, zważywszy na to, że dzisiejsza odzież w większości wykonana jest z mieszanki włókien naturalnych i syntetycznych, to większość ubrań jakie posiadacie w szafie prawdopodobnie możecie pofarbować za pomocą farby Simplicol, trzeba tylko upewnić się co do tego że mają co najmniej 50% bawełny albo lnu w składzie.

Producent zaleca wprawdzie zastosowanie jednego opakowania farby Simplicol do pofarbowania 1 pary spodni lub kilku T-shirtów by uzyskać możliwie najgłębszy odcień czerni ale mi było szkoda zużyć całe opakowanie na jedną parę spodni, więc używając produktu za pierwszym razem chytrze wrzuciłam do pralki dwie pary spodni. W wyniku farbowania obie pary przybrały odcień głębokiej czerni. Zadowolona z osiągniętego efektu na drugi dzień kupiłam jeszcze jedno opakowanie farby i odświeżyłam odcień 2 czarnych T-shirtów i dżersejowej sukienki.

Po 9 miesiącach od zastosowania farby Simplicol, T-shirty i sukienka nadal są intensywnie czarne a spodnie tylko nieco zbladły wokół kieszeni i szwów. Tak więc, efekt farbowania jest naprawdę trwały.

Ponieważ akurat zamierzałam odświeżyć nieco czerń swoich ukochanych czarnych rurek Roxy i upolowanej ostatnio w second-handzie lnianej spódnicy, to kupiłam wczoraj w Rossmannie kolejne opakowanie farby Simplicol i pomyślałam, że to świetna okazja by pokazać Wam działanie tej farby.

Farba jest niezwykle prosta w użyciu – wkładamy po prostu do pralki (czyste!) ubrania jakie chcemy pofarbować i dodajemy otwarty woreczek proszku do farbowania oraz otwarty plastikowy pojemnik z płynem utrwalającym a następnie ustawiamy program Syntetyki 40 stopni (bez prania wstępnego). Gdy pralka zakończy cykl prania, wyjmujemy puste opakowania po produktach i pierzemy ubrania tak jak zwykle. Osobiście zawsze piorę czarne ubrania osobno, w płynie do prania czarnych ubrań. Tak też zrobiłam i tym razem.

A to efekt przed i po na mojej lnianej spódnicy:

Tak jak producent zapewnia, farba nie niszczy ani nie brudzi pralki. Trzeba jedynie po farbowaniu starannie przetrzeć wilgotną szmatką gumy wokół bębna, bo odrobina farby zawsze się na nich osadza. Nie odważyłabym się wprawdzie zaraz po farbowaniu czarną farbą Simplicol nastawić samych białych ubrań ale po jednym cyklu prania kolorowego już bym się nie bała wstawić samych białych ubrań z obawy, że wyjmę szare.

Najczęściej stosuję czarną farbę Simplicol ale występuje ona w aż 18 odcieniach i producent zapewnia, że za jej pomocą można nie tylko pogłębić lub odświeżyć kolor danego ubrania ale również przefarbować jasne ubrania na inny kolor. W sieci jest dużo zdjęć przed i po z takich eksperymentów. Efekty bywają spektakularne – zwłaszcza przy drastycznych zmianach koloru z jasnego beżu na neonowy róż. Sama użyłam raz farby w odcieniu granatu chcąc przywrócić do życia wyblakłą jasnoniebieską sukienkę dżinsową i jestem bardzo zadowolona z efektu.

Zważywszy na cenę farby – ok. 27 zł – 37 zł w zależności od miejsca zakupu*, można by się zastanawiać czy opłaca się w ten sposób przedłużać życie czarnych ubrań, zwłaszcza że wygląda na to że w przypadku spodni zabieg trzeba powtarzać raz do roku. Zważywszy na to, że nowe spodnie kosztowałyby mnie pewnie 200 zł a dzięki odświeżaniu koloru swoje ukochane ponoszę jeszcze pewnie kilka lat, mi akurat opłaca się stosować farbę Simplicol do odświeżania swoich czarnych ubrań. Chętnie korzystam z tego produktu również ze względów ekologicznych – daje mi ogromną satysfakcję przedłużanie życia ubraniom jakie już posiadam zamiast kupowania od razu nowych i tym samym nie uczestniczenie w kulturze bezrefleksyjnego wyrzucania ubrań (throwaway culture) i fast-fashion.

A czy Wy korzystaliście kiedyś z farby Simplicol? A jeśli tak, to czy byliście zadowoleni z efektu? Jestem bardzo ciekawa.

*Zauważyłam, że najtaniej jest kupować farbę Simplicol w drogerii Rossmann na przecenie bo kosztuje wówczas ok 27zł. Podobne są ceny w sklepach online ale trzeba jeszcze uwzględnić koszty przesyłki. Najwięcej -bo ok.37zł zapłacimy za tę farbę kupując ją w stacjonarnych pasmanteriach.